Czy można przedawkować witaminę D?

Czy można przedawkować witaminę D?

25 października 2017 2 przez EMCARE.PL

O witaminach najczęściej wiemy tyle, że potrzebujemy ich do sprawnego funkcjonowania organizmu, do tego, aby mieć dobre samopoczucie oraz żeby wszystko prawidłowo działało. Aby tak było musimy odpowiednio się odżywiać, a w razie okresu, kiedy grozi nam niedobór któryś z nich, konieczne jest zażywanie odpowiednich suplementów diety i preparatów witaminowych. Tak jest na przykład z zimą oraz niedoborem witaminy D, produkowanej podczas ekspozycji na światło słoneczne. W okresie zimowym trzeba ją po prostu dostarczać organizmowi w postaci tabletek. Czy jednak można w tej kwestii przesadzić i jakie mogą być konsekwencje?

Uważaj na ilość

Z przedawkowaniem będziemy mieli do czynienia po przyjęciu czterokrotnej dawki witamin niż ta zalecana. O ile na niedobór tej witaminy wystarczy dwudziestominutowy spacer po słońcu, tak w okresie od wczesnej jesieni do wczesnej wiosny musimy posiłkować się sztucznymi preparatami witaminowo-mineralnymi, których przedawkowanie może być nieprzyjemne w skutkach.

Najczęściej pojawiające się objawy przedawkowania

Wśród najpopularniejszych można wymienić między innymi wzmożone pragnienie przy jednoczesnej utracie apetytu, ale także swędzenie skory, biegunka oraz wymioty, częstomocz, nadmierne pocenie się, odczuwanie mocnych bólów głowy oraz oczu, a także osłabienie organizmu czy nudności. Na skutek przedawkowania w wapń odkłada się w najważniejszych tkankach organizmu, takich jak serce, ale tez nerki czy w tętnicach. Efektem może być zaburzenie ich prawidłowej pracy.

Branża medyczna w Polsce

Ochrona zdrowia w Polsce dziś jeszcze jest wyraźnie zdominowana przez placówki publiczne, lecz sektor prywatny systematycznie zwiększa swój udział w całym systemie. Jego obecną wartość szacuje się na 56 miliardów złotych, podczas gdy budżet Narodowego Funduszu Zdrowia to 105 miliardów PLN. Prywatne wydatki stanowią już zatem nieco więcej niż ⅓ wszystkich wydatków na ochronę zdrowia w naszym kraju. Według szacunków analityków już za trzy lata mają one osiągnąć wartość 79 miliardów złotych.

Ponadto, także Krajowy Plan Odbudowy przewiduje inwestycje o wartości prawie 20 miliardów złotych w unowocześnienie systemu opieki medycznej, w tym również dalszą cyfryzację tego sektora. Wynika z tego, że firmy medyczne mają przed sobą fantastyczne perspektywy rozwoju.

Niestety, ze względu na to, że większość szpitali i klinik jest własnością publiczną, ich zarządzanie często jest zaniedbywane. To natomiast prowadzi do problemów z finansowaniem długów. W rezultacie, jednostki stają się niezdolne do przyciągania najlepszych specjalistów oraz mają problemy z inwestowaniem w nowe technologie mające polepszyć standardy i efektywność leczenia. Partnerstwo między ośrodkami publicznymi a prywatnym inwestorem staje się wobec tego coraz popularniejsze, by móc zapewnić niezbędne środki, choćby na nowe wyposażenie w obszarze diagnostyki obrazowej czy laboratoryjnej. Korzyści są tutaj obopólne – szpital się rozwija, a prywatny inwestor generuje stabilną, satysfakcjonującą stopę zwrotu.

Sektor prywatnych usług medycznych jest kluczowy dla funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia w Polsce. To właśnie on przeciera szlaki dla nowoczesnych rozwiązań technologicznych, wyznacza standardy w jakości obsługi pacjentów i nadaje kierunek rozwoju branży.

Dane statystyczne pokazują, że służba zdrowia podnosi się z kryzysu wywołanego pandemią. Według Statisty w 2021 roku rynek prywatnych usług medycznych w Polsce był wart prawie 61 miliardów złotych. Oznacza to wzrost o ponad 10% w stosunku do ubiegłego roku, kiedy to w wyniku Covid-19 wartość rynku odnotowała spadek.

Polacy chętnie korzystają z nierefundowanej opieki medycznej. Wydatki prywatne stanowią ponad ⅓ wszystkich wydatków na ochronę zdrowia (budżet NFZ na 2021 rok wyniósł 103 mld PLN). Sektor prywatny stanowi istotną część polskiej służby zdrowia i jest kluczowy dla efektywnego działania całego systemu.

Rynek medyczny w Polsce jest wciąż nieskonsolidowany. Zazwyczaj silne oraz uznane centra medyczne posiadają tylko jedną lokalizację, nie korzystając tym samym z efektu skali działalności operacyjnej. Powoduje to także często u pacjentów konieczność dalekich podróży, jeśli chcą otrzymać najlepsze usługi. Co ciekawe, wyjątkiem od tej reguły jest choćby kardiologia, która na przestrzeni ostatnich lat została skonsolidowana przez jednego lokalnego gracza przy wsparciu funduszu private equity. Pokazuje to, że rynek medyczny w Polsce jest już gotowy na dalszą konsolidację w innych obszarach, takich jak na przykład ortopedia, okulistyka czy chirurgia.

W ostatnich latach coraz popularniejsza staje się zatem specjalizacja mniejszych jednostek w podstawowych usługach oraz “podłączenie się” pod większe jednostki, które w razie potrzeby świadczą pełen zakres specjalistycznych usług. Im mocniej ten trend się rozwija, tym więcej zyskują na tym większe jednostki – czyli te, które mogą skupić się na dalszych inwestycjach w infrastrukturę i sprzęt. Stwarza to potencjał do współpracy z prywatnymi inwestorami, choćby w roli dostawców sprzętu czy partnerów w zarządzaniu całymi oddziałami.